Waterloo Schetyny

Bitwa o dolnośląski sejmik i próba odwołania zarządu województwa miała być pokazem siły Grzegorza Schetyny. Lider Platformy chciał zademonstrować, że każda nielojalność wobec niego kończy się katastrofą. Tymczasem poniósł największą klęskę od momentu triumfalnego objęcia władzy w PO. Klęskę, która pogrzebie marzenia byłego Marszałka Sejmu o powrocie do realnej władzy.

Po przejęciu sterów Platformy Obywatelskiej w styczniu b.r. Grzegorz Schetyna zrzucił maskę demokraty i koncyliacyjnego polityka, jaką przybrał na okres wewnętrznej kampanii. Z marszu przystąpił do „porządkowania struktur”, co oznaczało wymianę nieprzychylnych mu działaczy na lojalistów, bezrefleksyjnie wykonujących polecenia swojego bossa.


Przez pół roku władania Platformą Obywatelską Grzegorz Schetyna zdążył rozwiązać struktury na Dolnym Śląsku, zawiesić Michała Kamińskiego w prawach członka klubu parlamentarnego, wymienić członków Zarządu Krajowego, zapowiedzieć skreślenie kilkuset członków PO w województwach łódzkim i dolnośląskim, zmusić do odejścia z Platformy radnych sejmikowych związanych z Jackiem Protasiewiczem (w tym Marszałka i szefa klubu) oraz sprowadzić sondażowe poparcie dla Platformy w okolicę 10-procentowego progu, poniżej którego jest już tylko walka o przetrwanie.

A to nie koniec jego zasług w budowaniu Platformy 2.0. Jak informuje od kilku dni piórem Jacka Harłukowicza Gazeta Wyborcza, Grzegorz Schetyna był na tyle zdeterminowany żeby odwołać dolnośląskiego Marszałka Województwa Cezarego Przybylskiego, że paktował z Prawem i Sprawiedliwością, obiecując wiceprezesowi tej partii Adamowi Lipińskiemu wspólne rządzenie regionem. Koalicja Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości miała być rozszerzona o Bezpartyjnych Samorządowców (stronników Roberta Raczyńskiego – prezydenta Lubina) oraz o radnych Polskiego Stronnictwa Ludowego. Brzmi jak political fiction, a jednak scenariusz ten jest dobrze udokumentowany na łamach czwartkowej „Gazety”.

Redaktor Harłukowicz w swoim tekście dokładnie opisuje przebieg rozmów, podając nawet proponowany podział stanowisk pomiędzy Platformą, PiSem a Bezpartyjnymi Samorządowcami. Wskazuje nawet na dokładne miejsca, gdzie odbywały się konsultacje z radnymi PO czy rozmowy niedoszłych koalicjantów. Przy tylu osobach wtajemniczonych – od sejmikowych radnych, po liderów poszczególnych partii - głęboko skrywana tajemnica wyszła na światło dzienne. Bitwa o Dolny Śląsk, która miała ostatecznie stłumić bunt w strukturach i zademonstrować potęgę Grzegorza Schetyny zakończyła się jego klęską. Buntem kolejnych radnych i zbrukaniem się niedoszłym paktem z PiSem. To dla lidera partii, osoby ubiegającej się o przywództwo w opozycji, cios śmiertelny. Jaką wiarygodność ma bowiem Schetyna, który w Warszawie organizuje „opozycję totalną” wobec PiS, rozsyła list w obronie samorządów przed partią rządzącą, a w zaciszu gabinetów układa się ze swoimi oponentami w imię osobistej zemsty za poniesione na Dolnym Śląsku krzywdy?

Czy w Platformie Obywatelskiej polecą głowy? Czy Grzegorz Schetyna zrezygnuje z kierowania partią? Czy do dymisji poda się dyrektor Biura Krajowego PO Piotr Borys, który rzekomo prowadził do ostatniego momentu negocjacje z Prawem i Sprawiedliwością? Czy w ogóle odbędzie się w partii dyskusja na ten temat, czy wykastrowany przez platformianą „dobrą zmianę” Zarząd Krajowy przejdzie do porządku dziennego nad tą bulwersującą sprawą? To prawdziwy test dla nowego przywództwa Platformy – na rozwój sytuacji czekają setki, jak nie tysiące działaczy z całego kraju.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...