Grzegorz „Zniszczę Platformę” Schetyna

Czystka dokonana przez Zarząd Krajowy Platformy Obywatelskiej – wyrzucenie Jacka Protasiewicza i Stanisława Huskowskiego z partii – ostatecznie odsłoniła po raz kolejny mściwe oblicze Grzegorza Schetyny. Wyjaśniła także dlaczego łatwiej jest mu toczyć rozmowy o koalicji z Prawem i Sprawiedliwością na Dolnym Śląsku niż z Komitetem Obrony Demokracji na scenie ogólnopolskiej.

Okres krytyki przywództwa w Platformie Obywatelskiej zakończył się wraz z wyborem Grzegorza Schetyny na jej Przewodniczącego – tak jednym zdaniem można podsumować środową decyzję najwyższych władz partyjnych. Uzasadnienie wniosku przedstawione przez pretorian Przewodniczącego to żart z inteligencji odbiorców i nie zasługuje nawet na przytoczenie. Dziki szał, w który wpadł Grzegorz Schetyna, doprowadził do wykonania najostrzejszej kary, jaka mogła spotkać dolnośląskich posłów – wykluczenia z PO. Niepotrzebny był partyjny Sąd – wyrok wydał niemalże całkowicie podporządkowany Przewodniczącemu Zarząd Krajowy. Wyrok w żaden sposób niewspółmierny do poniesionej winy.


A niemal dokładnie rok temu Grzegorz Schetyna popełnił największe przewinienie jakiego można dokonać wobec partii politycznej – wystawił i wspierał konkurencyjnego wobec Platformy Obywatelskiej kandydata w wyborach do Senatu - Jerzego Pokoja. Pokój wybory przegrał z kretesem (odbierając głosy kandydatowi PO, Hubertowi Papajowi , umożliwił wygraną kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości), z partii został wyrzucony (zgodnie ze statutem), a Grzegorzowi Schetynie włos z głowy nie spadł (sprawa nie została skierowana nawet do Sądu Koleżeńskiego). Po przejęciu władzy Jerzy Pokój do partii wrócił (niezgodnie ze statutem), a decyzja o wykluczeniu została anulowana (cyt. za Sekretarzem Gawłowskim: „była błędna”). Ot taka platformiana „dobra zmiana” – nasze zabawki i nasze reguły. Podporządkuj się, albo… „stawiasz się poza Platformą”.

Sposób działania Grzegorza Schetyny pokazuje, że za nic ma takie zasady jak demokratyczne przywództwo, kolegialne zarządzanie czy dialog. Jego styl rządzenia bardziej przypomina sprawowanie władzy nad partią przez Jarosława Kaczyńskiego – otoczenie się dworem bezrefleksyjnych klakierów, którzy na pstryknięcie palcami realizują jego pomysły. Nie ma już w Platformie miejsca na dialog, na „ścieranie się wizji”, na dyskusje pomiędzy ideowymi skrzydłami – jest wskazanie wodza. A jeśli ktoś publicznie zadaje niewygodne pytania o koalicję z PiS, jednym pociągnięciem długopisu jest skreślany z listy członków.

Nie ma przyszłości partia, która na sztandarach niesie walkę o demokrację, a sama funkcjonuje według zasady samodzierżawia.

Nie jest wiarygodny przywódca, który w świetle kamer deklaruje „wojnę totalną” opozycji z rządem, a w zaciszu restauracyjnego VIP Roomu negocjuje z PiSem pucz w dolnośląskim Sejmiku.

Nie utrzyma się przywództwo zbudowane na intrygach, obłudzie i podwójnych standardach.

Efekt działań Grzegorza Schetyny widoczny jest w sondażach poparcia dla partii politycznych – Platforma w nowej wersji walczy nie o wygraną, lecz o utrzymanie się na podium, oscylując w okolicach 10-procentowego wyniku.

Trzeba zadać pytanie: kto tak naprawdę szkodzi Platformie Obywatelskiej??
Trwa ładowanie komentarzy...