Nie przeszkodziło jej to jednak w liderowaniu wrocławskiej liście Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu. Kolejny zryw, sprawnie przeprowadzona kampania wyborcza i ponad 40 tys. głosów. Wydawało się to wstępem do wspaniałej kariery – zwłaszcza, że wygłodzone kadry PiSu obejmowały szereg stanowisk, ustanawiając unijny rekord ilości wiceministrów – 95 osób („Fakt”, 1.05.2016). Niestety, wrocławska posłanka Prawa i Sprawiedliwości na ministerialny zaciąg się nie załapała, choć przedstawiciele dolnośląskiego PiSu obsadzili w rządzie Beaty Szydło aż 6 stanowisk ministerialnych. Ogień, który płonął w sercu posłanki w trakcie pamiętnej kampanii z 2014 roku wypalił się już chyba ostatecznie, gdy przyszło jej zająć ostatnie miejsce w sejmowej ławie ( „Gazeta Wrocławska”, 18.11.2015).
Od tego czasu zaangażowanie sejmowej debiutantki ograniczyło się wyłącznie do 4 wypowiedzi z trybuny sejmowej i ledwie 9 interpelacji. W odniesieniu do wschodzących gwiazd innych ugrupowań ( Kinga Gajewska z PO – 20 wypowiedzi i 22 interpelacje, Kamila Gasiuk-Pihowicz z .N – 67 wypowiedzi i 14 interpelacji), wynik bardzo przeciętny. Zaangażowania w sprawy wrocławskie po kampanii wyborczej także nie widać…
Dzisiejsza „Gazeta Wrocławska” przymierza poseł Mirosławę Stachowiak-Różecką do kierowniczych funkcji w dolnośląskim lub wrocławskim Prawie i Sprawiedliwości. I chociaż w samym PiSie wątpią w taką możliwość, ostatnio zanotowaliśmy pierwsze symptomy powrotu do aktywności poseł Stachowiak-Różeckiej na wrocławskim podwórku. Czyżby to zwiastowało chęć zaistnienia we „wskazaniach szefów struktur przez Prezesa Kaczyńskiego”? Patrząc na Jej dorobek ostatniego okresu- z całego serca życzę Prawu i Sprawiedliwości tego wyboru!
*tytuł zainspirowany tekstem Malwiny Gadawy pt. „Kto przejmie władzę w PiSie?”, „Gazeta Wrocławska”, 8.08.2016.
