Planem Kaczyńskiego nie jest uchronienie Mariusza Kamińskiego przed więzieniem, czy uniemożliwienie wskazania winnych wypadku Premier Beaty Szydło. To już ma. Czy jego celem jest pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Donalda Tuska ( za Amber Gold i Smoleńsk)? Można sobie to wyobrazić, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie słowa Kaczyńskiego dezawuujące kandydaturę Tuska na szefa RE. Przejęcie Gazety Wyborczej i nacjonalizacja mediów? Ten wariant przerabiał już Victor Orban na Węgrzech…
Jarosław Kaczyński zapomina jednak, że rozmontowanie instytucji państwa może mieć opłakane skutki także dla niego. Nie zawsze będzie miał taką siłę i jedność partii, zwłaszcza gdy rozpocznie się walka o schedę po nim.
Czy nóż w plecy wbije mu wyposażony w pełnię władzy superminister Zbigniew Ziobro? Czy przed trybunałami stawiać go będzie przywódca brunatnej siły, która na ksenofobicznej i antyimigranckiej fali ( rozbudzonej przez PiS) przejmie władzę w kraju? A może wajcha polityczna w Polsce wychyli się w drugą stronę i do władzy dojdzie skrajna lewica? Tego Kaczyński nie jest w stanie przewidzieć.
